Spacerując po Puszczy Białowieskiej można spotkać Ją …niebywałą istotę …starsza, przygarbiona, ale o wielkiej mocy. Kapelusz lekko przechylony, w rękach kostur i koszyk, na ramieniu siedzący kruk jej nieodłączny towarzysz od lat. Do dzisiaj zbiera zioła na pobliskich polanach, zachowuje się tak, jak gdyby czas nie przemijał a Ona nigdy nie odeszła ze świata żywych.

Ksantypa od niepamiętnych czasów zamieszkiwała na polanie nad rzeką Łutownią. Sędziwa staruszka pomagała okolicznym mieszkańcom niczym lekarz, jej znajomość ziół pozwalała na leczenie chorych.  Była prawdziwą wiedźmą, posiadała tajemną wiedzę, która pozwalała jej na używanie czarów zamieniania przedmiotów i ludzi. Zajmowała się również rzucaniem uroków, sporządzaniem eliksirów o różnym czarodziejskim działaniu, potrafiła wypowiadać magiczne zaklęcia, poprzez które mogła zmieniać swoją postać, posiadała władzę nad dziką zwierzyną, jednym słowem była wiedźmą o wielkiej mocy. Żyła niczym pustelnik w Białowieskiej krainie, wśród dzikich zwierząt, otoczona kręgiem prastarych dębów, wiodła spokojne życie.

Pewnego dnia po udanych łowach nad rzeką postanowił odpocząć książę litewski, zobaczył on kąpiącą się dziewczynę o niespotykanej urodzie o imieniu Oksana. Młodzi zapałali do siebie ogromnym uczuciem. Książę chodził na polowania, wśród drzew ujrzała go Ksantypa i zakochała się w młodzieńcu do szaleństwa. Zdając sobie sprawę ze swojego wieku, postanowiła ukazywać się swojemu ukochanemu pod różnymi postaciami.  Raz przybierała postać przepięknej rusałki, wabiąc go pięknym i czystym śpiewem. Innym razem zamieniała się w postać pięknej dziewczyny wabiącej księcia swoimi walorami. Miłość Ksantypy jednak okazała się nieszczęśliwa, serce wybranka należało już do innej. Książę był więc niewzruszony wszelkimi staraniami wiedźmy, z wielkim żalem i po wyczerpaniu wszystkich możliwych sposobów Ksantypa dała za wygraną i pewnie historia ta zakończyłaby się jak wszystkie inne jej podobne, gdyby nie feralne spotkanie księcia i Ksantypy w leśnym gaju. Myśliwy ujrzawszy wiedźmę w jej naturalnej postaci postanowił ją zabić. Wymierzył drewnianą dzidą prosto w serce starej kobiety i choć Ksantypa była już leciwa a jej moc wraz z wiekiem nie słabła a rosła w siłę, zdążyła wypowiedzieć magiczne zaklęcie, zamieniając swojego ukochanego w polną mysz. Z wielkim żalem w sercu i gniewie postanowiła również rzucić urok na Oksanę zmieniając ją w puszczyka. Jak wiadomo Puszczyk jak inne sowy polują na polne myszy. Legenda mówi, że od tamtego czasu puszczyk ostrzega swoim pohukiwaniem wszelkie gryzonie przed sobą. Tak ukochana postanowiła chronić swojego wybranka przed pożarciem. Podobno zły czar ma prysnąć w momencie, gdy przez sto lat człowiek nie wytnie ani jednego drzewa w Puszczy Białowieskiej. Tak oto skończyła się nieszczęśliwa miłość wiedźmy. Inne podania o Ksantypie mówią o czterech rycerzach, którzy pojawili się na koniach w okolicznych miejscowościach. Nosili oni białe płaszcze z czarnymi krzyżami. Przybyli by chronić mieszkańców zamieszkujących te tereny, nie byli jednak dobrymi ludźmi i zamiast chronić okoliczną ludność, siali strach i niepokój. Pewnego dnia rycerze dowiedzieli się, że w puszczy mieszka wiedźma zwana Ksantypą, postanowili ją zamordować. Udali się więc do jej chaty stojącej na polanie nad rzeką Łutownią, jednak, kiedy wyciągnęli miecze chcąc ugodzić staruszkę ona zdążyła wypowiedzieć magiczne zaklęcie zamieniając ich w cztery dziki. Legenda głosi, iż dziki te miały czarne krzyże na poszyciu, bardzo przypominające krzyże na płaszczach rycerzy. Ile w tej opowieści prawdy nie wiadomo, jednak król August III Sas pod wielkim wrażeniem tej historii wyznaczył nagrodę dla tego który upoluje dzika z czarnym krzyżem na grzbiecie.  Do tej pory nikomu nie udało się upolować takiego zwierzęcia, z tego powodu do dzisiaj mieszkańcy okolicznych miejscowości jak i turyści przebywający na tych terenach szukają w puszczy dzików z czarnymi krzyżami.

                                                                         ……w hołdzie dla Ksantypy